Cześć!

Nazywamy się OPRAWIAMY W RAMY, jesteśmy z Wrocławia i potrafimy oprawić Twój obraz w ramkę, a jaki Ty masz talent?

***

Tak jeszcze a propos umiejętności i talentów, to…
Mamy ramki, które sami projektujemy i malujemy. Do wyboru jest ich blisko tysiąc. 1 000 ramek w różnych kolorach i wzorach w jednym miejscu – na szczęście, nie musisz ich wybierać sam, bo zwyczajnie lubimy przy ich wyborze pomagać, dobierać i komponować. Wiemy, jak oprawić obraz, żeby całość wyglądała dobrze.
Mamy szkło, które dobieramy i docinamy – tak, jak chcesz.
Dysponujemy wiedzą, którą wykorzystujemy do tradycyjnie rzemieślniczej pracy.
Tworzymy i kreujemy – łączymy barwy i style, odświeżamy stare wzory.
Staramy się podążać za modą, nie obrażając ramiarskiej klasyki.
Doradzamy w dziedzinie oprawy prac studentom ASP, fotografom, artystom, malarzom, projektantom i architektom wnętrz.
Współpracujemy z wieloma twórcami plakatów i typografii.
Oprawiamy w ramy codziennie: obrazy, zdjęcia, fotografie, grafiki, reprodukcje, hafty i kanwy, pamiątki. Regularnie wprawiamy w ramki telewizory. Czasem też szafy, sejfy, stare buty, gitary, flagi z Afganistanu.
Robimy lustra na wymiar w ramach. Zwłaszcza takie ogromne, których nie da się kupić nigdzie indziej.
W skład naszej stałej ekipy wlicza się pięć osób.
Najwyższy czas, żebyś poznał swojego Ramiarza

Martyna

Założycielka tego małego ramiarskiego imperium. Specjalistka w odróżnianiu koloru bakłażanowego od purpurowego, amarantowego od antracytowego czy butelkowego od szmaragdowego. I to wszystko x2 – i w ramkach, i w passe-partout. Samozwańcza dekoratorka wnętrz, doświadczona w doradzaniu i dobieraniu tego, co najlepiej będzie pasować do obrazu. Energiczna gaduła, która zaprzyjaźnia się z wieloma swoimi klientami, a z rozmów o obrazach i ramach często niepostrzeżenie przechodzi na tematy niezwiązane z architekturą. Prywatnie psychofanka ogórków kiszonych i nałogowa zbieraczka ładnych rzeczy – począwszy od pięknie ilustrowanych książek, przez wielobarwne skarpetki  nie do pary.

Błażej

Kierownik wszystkich działów, mistrz zakładu, prawa ręka leworęcznej szefowej i specjalista od oprawiania niekonwencjonalnego. Wszystkie najtrudniejsze zapytania trafiają do niego. I jeśli mówi, że nie da się tego zrobić (a kwestia ta pada niezwykle rzadko), to znaczy, że rekonwalescencja starej ramki naprawdę jest już niemożliwa. Szacujemy, że swoimi rękoma wyprodukował już tysiące ramek. Człowiek poukładany, odpowiedzialny i zaangażowany w to, co robi. Jeśli umawia się na godzinę 9.00, to o 8.30 już stoi pod drzwiami. Pan wśród ram – i do tego nader punktualny!

Żaklina

Najbardziej cierpliwa i wyrozumiała ramiarka wszechczasów  Najprawdopodobniej to ją spotkasz jako pierwszą w pracowni. Specjalistka w doradzaniu klientom ramek pasujących do obrazów, wielbicielka stylu minimalistycznego i prostoty. Ulubione ramki? Czarne, proste, nowoczesne.
Od dawna powtarza, że praca w pracowni jest dla niej jedną wielką lekcją plastyki. Kiedy z przodu sklepu niewiele się dzieje, lubi zajrzeć do części zarządzanej przez chłopaków (ku ich wielkiej radości): sama sprawnie operuje wkrętarką, potrafi wbijać lamfleksy do ramek i oprawiać zdjęcia w passe-partout  Znasz jakąś inną dziewczynę, która to potrafi?

Michał

Pracowniany wesołek i bezkonkurencyjny król ramiarskich sucharów. Człowiek, który jest nam potrzebny do wszystkiego – bywa pomocą sprzedażową przy ladzie, ratunkiem przy pakowaniu paczek z lustrami na wysyłkę, doradcą do spraw opraw obrazów olejnych, stolarzem, magazynierem i technikiem. W wolnych chwilach – choć oficjalnie się do tego nie przyznaje – staje się malarzem i rysownikiem. Kiedy nie ma go w pracy, w OPRAWIAMY W RAMY od razu robi się jakoś smutniej.

Grzegorz

Mąż Martyny, a przy tym facet, który na drewnianych ramkach zjadł już zęby – mimo, że z zawodu (praktykowanego!) jest automatykiem robotykiem. Trudno go czymś zaskoczyć. Znawca kwestii technicznych, na pamięć wie, gdzie co stoi w magazynie – między innymi dlatego, że sam dba o jego zaopatrzenie. Najbardziej podatny na wpływy i prośby klientów – jeśli chcesz załatwić termin na wczoraj, najlepiej gadać z tym panem!  Warto wiedzieć, że zdarza mu się przyjmować zamówienia w pracowni, zwłaszcza w soboty.  Kiedyś ignorant estetyki wnętrz, dzisiaj kolekcjoner oryginalnych, abstrakcyjnych obrazów swojego ulubionego wrocławskiego malarza – nomen omen, też Grzegorza – Lewackiego.

***

To co?
Z kim umawiasz się na spotkanie w sprawie oprawy Twojego obrazu?
Jeśli kupiłeś plakat, który leży zwinięty w rulon lub tubę za szafą i zaczęły Cię gryźć wyrzuty artystycznego sumienia – już wiesz, gdzie nasz szukać i z kim będziesz mieć do czynienia.
Czekamy!

Do zobaczenia w pracowni OPRAWIAWMY W RAMY!